Kiedy myślę o swoich pacjentach, mogę o nich powiedzieć, że wszystkich ich łączyła jedna rzecz – jakiś rodzaj emocjonalnego cierpienia lub dyskomfortu, którego źródła albo dopatrywali się w sobie, albo w świecie, albo w swojej przeszłości, w innych ludziach, w losie, w chorobie…

         Na początku psychoterapii często pada pytanie – a co to właściwie jest ta psychoterapia? Kim właściwie jest psychoterapeuta? W jaki sposób może ulżyć w cierpieniu..?

         Psychoterapeuta nie bierze cierpienia pacjenta na własne barki, nie niesie tego ciężaru za niego. Jest kimś, kto uważnie słucha. Widzi więcej. Czuje głębiej. Dotyka sedna – tego miejsca, gdzie może kryć się źródło problemu a także jego rozwiązanie. Psychoterapeuta uruchamia potencjał pacjenta, który pozwoli mu ruszyć w stronę życia, miłości, szczęścia…